„Doszedłem do wniosku, że siebie nie zaakceptuję. Nigdy nie będę najpiękniejsza osobą na świecie. Boli mnie to, kiedy idąc przez ulicę widzę ludzi, którzy wyglądają lepiej niż ja. Czuję się codziennie jakbym umierał.

Nie chcę się starać zmienić, nie chcę udawać. Psycholog i psychiatra od lat nie pomagają, a już było ich wielu w moim życiu. Nie cierpię siebie i tak już pozostanie. Gdybym mógł, wysysał bym z każdego energię, kto wygląda lepiej niż ja, by przejąć od niego piękno, ale niestety nie mam takiej mocy. Postanowiłem napisać ten ostatni post tutaj.”

 

to wyznanie z jednej z grup na facebook’u – zmroziło mi krew w żyłach…

w komentarzach pod postem, więcej osób przyznało się do problemu z postrzeganiem siebie …

 

Kochani! Wygląd to iluzja.
Dziś jesteś piękny – jutro auto masakruje Ci twarz.
Tak, jak mi…

I wiesz co się wtedy dzieje?
Ludzie od Ciebie się odwracają, bo jesteś brzydka.
Nie wyglądasz, jak uśmiechnięta pani z obrazka.

A w środku jest cały czas ten sam człowiek

Niestety rozumiem co się dzieje u tego chłopaka, bo
dokładnie pamiętam, co ja miałam w głowie, kiedy
chodziłam po ulicy z taką twarzą.

Każdy przechodzień gapił się, jak sroka w gnat… a niektórzy jeszcze głupio komentowali

Wujki dobra rada… bo przecież z dobrego serca mi to mówią.

Anioły! – myślą o sobie.
Taaaa chyba Anioły Śmierci.

Myślałam „dlaczego wszyscy ludzie są tacy piękni i MĄDRZY a ja nie?”, „Dlaczego mnie to spotkało?”

Zauważ, że zły wygląd spowodował, że zaczęłam o sobie myśleć jako o głupiej i gorszej.

A w wyniku wypadku mózg mi się nie uszkodził…

Uszkodziło mi się myślenie.
A uszkodzone myślenie zabija.
Tak samo jak rozpędzony samochód.
Tylko nie trwa to 3 sekundy.

Ogarnijcie się, zanim będzie za późno.