Podobno można go kupić. Może płacisz pieniędzmi, może duszą. A może czymś innym. Tylko czy wiesz na co się piszesz?

Lubisz oglądać balet? Są tam tacy piękni ludzie. W blasku reflektorów. Na scenie wśród dekoracji, które zapierają dech w piersiach. Ich ciała są wytrenowane milimetr po milimetrze. Każdy ruch obserwuje zachwycona publiczność. Podobno najlepsi baletmistrze są bogaci i zwiedzają cały świat. Bajka. Sukces.

Myślałam tak do czasu, kiedy obejrzałam film dokumentalny o tancerzach baletu z Rosji. Byłam wtedy dzieckiem i pamiętam do dziś, jaki to był dla mnie szok. Pokazali tam stopy, które pięknie wyglądają tylko w baletkach. Gorzej było po ich zdjęciu. Kamera była z bohaterami przez całą dobę. Uwieczniła mordercze treningi, łzy, samotność i momenty chwały na scenie. Z naciskiem na momenty. Tancerze całe życie poświęcili dla baletu. Nawet małżeństwa zawierali tylko w swoim gronie, bo przy ich trybie życia nie mieli czasu na poznawanie innych ludzi. Zapłacili dużą cenę za swój sukces. Mówili jednak, że są szczęśliwi.

Wejdź za kulisy i sprawdź

Szkoda,  że takich filmów nie ma więcej.  O różnych dziedzinach, o których marzymy. Są za to osoby, które mogą opowiedzieć jak jest. Czy to w rozmowie na żywo, czy w swojej autobiografii. Dzięki temu możemy się zainspirować, albo zadecydować czy aby na pewno też tak chcemy. Żeby później nie było płaczu, że cena była zbyt duża.

Oglądać sukces innych jest łatwo i przyjemnie. Czasem nawet pojawia się zazdrość albo prychnięcie „pff, ja też tak bym potrafił”. Może tak, może nie. Pamiętaj tylko, że sukces to nie jest to, co widać na końcu. To jest cała droga i praca. Tysiące prób i błędów. Setki godzin ćwiczenia. Cuda nie dzieją się z dnia na dzień. Więc nie wierz, że ktoś magicznie Ciebie uczyni człowiekiem sukcesu. I że będą to same wzniosłe chwile.

Źródło fotografii tu.