Jesteśmy w ciągłym biegu. Stawiamy sobie coraz więcej wyzwań. Sukces – tego chcemy. I wolności. Szybko. Pojawia się jednak jeden szkopuł. Jak daleko jest od wyobrażania do realnego osiągnięcia? Co będzie po drodze?

Kiedy otworzysz Facebooka, codziennie przeczytasz wiele historii sukcesów. Lubimy celebrować swoje chwile zwycięstwa. I to jest dla nas bardzo dobre. Słuszne zachowanie. Zawsze zachęcam do tego moich Klientów. Trzeba doceniać siebie. Sukces to sukces. Z drugiej jednak strony w mediach zaczyna się budowanie niebezpiecznego mitu. Mówi on, że sukces, to tylko kilka kroków i odważnych decyzji. Później dzieje się prawie samo, bo wszechświat nam sprzyja. Zwróć uwagę na ilość reklam, których autorzy natychmiastowo chcą dać Ci możliwość odmienienia życia. Tylko nieliczne osoby wspominają, że na wielkie osiągnięcia pracowały kilka lat. Czasem nawet ponad dziesięć i więcej. I tym sposobem między ogłoszeniem sukcesu a określeniem czasu startu działań, powstaje czarna dziura, która jest pominięta milczeniem. Wpaść w taką dziurę na fali hura optymizmu nie jest wesoło.

Podoba Ci się balet? Tancerze tak pięknie się poruszają. Najlepsi mają sławę i pieniądze. Zgrabne ciała. Zwiedzają świat. Samo piękno. Oglądałam film dokumentalny, w którym pokazano drugą stronę medalu. Poranione i zniekształcone stopy. Widok był przerażający. Ból tancerzy. Brak życia osobistego. Uzależnienia. Samotność. Byłam zdruzgotana, bo w świetle jupiterów nie widać drogi i ilości wyrzeczeń, którymi jest okupiony sukces.

A jak to jest w rozwoju osobistym? Czy stosując różne narzędzia i techniki jesteśmy z automatu skazani na sukces? Niestety nie. Po drodze pojawi się wiele niespodzianek, z którymi trzeba sobie poradzić. Wyzwania mogą pochodzić z zewnątrz jak i z naszej strony. Podejmując się nowych wyzwań, trzeba być przygotowanym na ciągłą naukę. Na presję czasową i finansową. Na walkę z wewnętrznymi ograniczeniami. Na walkę z własnymi myślami, zmęczeniem i frustracją. Oraz ze starymi nawykami i schematami. Trzeba nauczyć się przechodzić przez porażki. Działać mimo chwilowych zwątpień.

Nie można czekać na cud i zakładać, że wtedy dopiero zacznie się działać

Takie ważne słowa padły ostatnio z ust mojej Klientki na podsumowaniu procesu coachingowego. Sukces to nie przypadek, który spotyka wybranych szczęśliwców. Po kilku miesiącach współpracy ze mną, Klienci często podkreślają, że był to kawał roboty. Do wykonania i na sesji i między nimi, już w realnym działaniu. Wielu z nich nie spodziewało się, że będzie potrzebne aż tyle wysiłku. Wprowadzanie nowości, to nie fraszka igraszka. To bardzo ważne, żeby uświadomić sobie, że realny proces zmiany trwa. Jak długo? To zależy od osoby, miejsca z którego staruje, przyjętej strategii. Zmiana wymaga siły i często wyrzeczeń. Mówię o tym zawsze na początku pracy. Wtedy widzę jednak lekkie niedowierzanie w oczach. Przecież ludzie wokół nie chwalą się trudami na drodze do celu. Najgorzej, kiedy zostajemy sami z własnymi wątpliwościami na polu bitwy. Dlatego tak ważna jest współpraca z drugim człowiekiem. Który spojrzy z innej perspektywy na to, co się u nas dzieje. Nie daj się złapać w pułapkę sukcesów, które zbiera się tak łato, jak polne kwiatki. Przygotuj się odpowiednio do zmian, żeby osiągnąć to, czego pragniesz. Z całego serca Ci tego życzę i trzymam mocno kciuki za działania w 2016 roku.