Kiedy rozpoczynam pracę z moimi Klientami, zawsze mówię im, że będą się zmieniać. I to rozumieją, bo po to przyszli. Abo coś ich gniotło albo chcieli w życiu więcej. Nieistotne – zmiana to zmiana.

Mówię im też, że nie każdemu z ich otoczenia ta zmiana będzie po drodze. Jeśli staną się przykładowo asertywni… możne nagle okazać się, że nie ma już wokół nich tylu znajomych. Wtedy Klienci patrzą z niedowierzaniem. Niby przytakują, ale widzę w ich oczach, że nie wiedzą o czym mówię. Dowiadują się po kilku miesiącach…

Nagle aktywują się znajomi, którzy na każdy Twój sukces reagują próbą zdołowania Cię i zepsucia Ci humoru…

Bo nagle taka super och i ach jesteś…

Z całych sił trzymają Ciebie, żebyś już się nie zmieniał, bo złym człowiekiem się stajesz. Chodzisz zadowolony, nie narzekasz, jesteś szczęśliwy. Nawet poplotkować nie chcesz! Oni wiedzą lepiej jaki/jaka jesteś. Wiedzą, ze z Tobą źle się dzieje…

Rodziny się nie wybiera – przyjaciół i partnera/kę już tak. I zawsze o tym pamiętaj.

Osoby pesymistyczne, kopiące pod Tobą dołki, nie potrafiące się cieszyć razem z Tobą, mają na Ciebie wpływ

Jeśli masz kogoś, komu możesz się zwierzyć, zapytać o radę, cieszyć się z sukcesów, opłakać/obśmiać porażkę – to tego się trzymaj.

Resztę – jakby to brutalnie nie brzmiało – odetnij i żyj